Hermetyczny język Bezwstydnej Burżujki

Używając latami hermetycznego języka, człowiek zapomina, że nie każdy odczytuje jego intencje i rozumie niezrozumiałe.

W każdej rodzinie/środowisku używa się określeń, które znaczą coś innego, niż wynikałoby ze słownika, albo teoretycznie w ogóle nic nie znaczą, bo tak na logikę (czy też jakąkolwiek inną dziedzinę) nie istnieją.

Tymczasem istnieją, mają swoje znaczenie, a często i ładunek emocjonalny, i mają się dobrze.

Te określenia rodzą się latami, bywa że przez pokolenia i żyją, póki ktoś ich używa. Bywa, że powstają przypadkiem. Innym razem są starannie konstruowane. Albo dają nowe życie mniej czy bardziej chwytliwemu cytatowi.

Nie pamiętam jak, kiedy i gdzie powstała Bezwstydna Burżujka. Jak znam siebie, to jej akuszerką była jakaś absurdalna uwaga w rodzaju „inni mają gorzej”. Że co ja tu sobie wymyślam problemy – nie jestem w aż tak złym położeniu życiowym i w ogóle to mam burżujskie fanaberie. Dom bym chciała mieć i wakacje nad Morzem. Tyrreńskim.

Mój ty Boże… Lata świetlne (tak, wiem że to jednostka odległości – potraktujmy to nieco metaforycznie) od torebek z biedronki i Asschera… A już mnie karcono za aspiracje i rozrzutność…

Zatem ta Bezwstydna Burżujka powstała poniekąd jako trudna do zripostowania riposta.

Tak, jestem Bezwstydną Burżujką

Żyje, ma się dobrze i a priori zamyka dyskusję na temat moich wygórowanych żądań, oczekiwań i Martini Prosecco na śniadanie.

BEZWSTYDNA BURŻUJKA:
osoba, która chce wszystkiego, teraz i nie widzi w tym niestosowności.


Bo niby DLACZEGO NIE?

© 2020, Jo.. All rights reserved.