I zacząć (co się da) od nowa

Wczorajszy wyczyn piesi (mam na myśli skasowanie robionej na wymiar, snobistycznej i kosztownej biblioteki) przelał czarę goryczy. I kiedy po nieprzespanej nocy myślałam, że tym razem to naprawdę wyrąbałam w murze głową dziurę, przypomniałam sobie niedawny obrazek Myślorysów. I od razu uporządkowała mi się emocjonalna przestrzeń wokół.

Zacznij tam gdzie jesteś,
użyj tego co masz,
zrób co możesz.

Arthur Ashe (podobno, bo widziałam różnych autorów)

Niektórych przeraża stara prawda, że jeszcze nigdy nie było tak, żeby jakoś nie było. A mnie ta myśl pociesza. Bo pozwala ogarnąć się i ruszyć w jakimś kierunku. Jakikolwiek by on nie był.

Zawsze jest coś, co można zrobić. Nawet kiedy wydaje się, że waląc głową w żelazobeton, utknęliśmy między prętami zbrojenia. Trzeba się tylko rozejrzeć, gdzie jesteśmy, spokojnie ocenić co mamy i zastanowić, co w tym możemy zrobić.

Hej! Ostatecznie przecież

Nie spieprz tego, człowieku!

Idę robić czadowe tosty z serem w bekonie.

© 2020, Jo.. All rights reserved.