Samo życie

Pomyślałam, że może zrobię coś pożytecznego. Na przykład nieco zmniejszę tę stertę rzeczy do prasowania na górze.

Słońce świeci, z obwodnicy dobiegają dźwięki budowy…

A może by tak zrobić tu jednak ogród zimowy? Nie trzeba by ciągle przenosić donic z roślinami… Deszcz, nie deszcz… Wiatr, nie wiatr…

No OK, na ogród zimowy trzeba by uzbierać sporo pieniędzy… To co możemy zrobić teraz? Takie umowne teraz – powiedzmy, że w najbliższych tygodniach. Czy tam miesiącach. Bo cholera wie, jak długo będą obowiązywać zakazy.

Hm…

Możemy przynieść z dołu leżaki sznurkowe z ikei… I parasol… Jak wystawię na taras donice z figami i bugenwillą, to mogę udawać, że jestem na wakacjach… O, gdzieś tu powinny być lampiony… Hamaczek? W sumie gdyby zamówić on-line stojak… Ciekawe ile kosztuje ten, co to go widzieliśmy rok temu?

No dobra, to mamy plan: w tym roku robimy ładny, relaksacyjny tarasik, właściwie małym kosztem, a na zaś odkładamy fundusze na ogród zimowy!

I w tym momencie, piętro niżej, w swoim pokoju, Kuba uznał, że na znak protestu wobec epidemii, zamknięciu go w domu, braku daty zakończenia izolacji, niemożności ustalenia kiedy będzie można jechać gdziekolwiek i określenia, kiedy życie wróci do normy, on sobie rozwali łeb o komputer.

Skutecznie.

Żeby nikt mu więcej nie kazał logować się do grupy i robić jakichś durnych zadań, na które nie ma ochoty.

I w ogóle, żeby wyrazić swój protest.

Tak generalnie.

© 2020, Jo.. All rights reserved.