Zakupy

Teoretycznie powinniśmy mieć kupę forsy, bo przecież nigdzie nie wychodzimy, a i zakupy robimy jakieś takie dziwnie oszczędnościowe… Dziwi mnie to nieco, bo kryzys jeszcze nas nie dopadł, a my tylko ziemniaki i cebula, chociaż mógłby być (teoretycznie) szampan i kawior… Myślę, że udzieliła nam się jakaś taka depresyjna obsesja nadciągającego kataklizmu…

Zatem moglibyśmy ten kawior, a przynajmniej Martini Prosecco, a tu w kasie dziwnie pusto. I ja pytam: why??? Butów nie kupuję, bo na cholerę mi buty, jak w domu siedzę. Torebki mi się znudziły. Do fryzjera nie chodzimy. Kawiarni nie widzieliśmy od miesiąca. Wraz z moimi nieudanymi urodzinami minęła okazja na jakieś brylanty. A sezon ogrodniczy wolałabym przemilczeć.

Dlaczego zatem nie mamy pieniędzy???

Bo kupiliśmy czajnik. I kosz na śmieci.

Że mogliśmy tańsze?

No mogliśmy. Ale ja przecież jestem

Bezwstydną Burżujką

Zapomnieliście?!?

Nie sądziłam, że AŻ TAK ze mną źle…

© 2020, Jo.. All rights reserved.