Kalina

Jezzuuu… Edka mnie zabije! Co tam, że cały taras mi szlag trafił… JEJ kalina umarła! No uschła na amen… Suche patyki zostały… I co ja teraz mam zrobić?! Trzeba będzie pod byle jakim pretekstem zerwać znajomość… Tylko jakim??? O, już wiem! Że mi kazała makijaż permanentny robić, lekceważąc moją cholerną alergię. I tocznia. Tak, to jest jakaś myśl. Inaczej będę musiała się kajać, dlaczego to wyjechałam latem ubiegłego roku na wakacje! Albo, że mogłam częściej podlewać skrzynie na tarasie… No mogłam, ale…

Trzeba to usunąć. Wykopać. Spalić. Czy coś tam. Kupić nową. Udawać, że to tamta.

Nie, no kurna… to jak z tą rybką, co zdechła, kiedy dziecko wyjechało na wakacje. A przecież ja jestem dorosła i odzyskałam kontrolę nad swoim życiem! Muszę jakoś inaczej…

Zaraz, zaraz…

JESTEM URATOWANA!!!

PS.
Więcej ogrodniczych opowieści znajdziesz tu: http://www.oberzyna.pl/blog/category/ogrod/

© 2020, Jo.. All rights reserved.