„To nie są wakacje!”

Ja chyba jednak jestem nad-ambitna czy nadgorliwa. Wszystko jedno. Mam na myśli pozostałości z czasów, kiedy uważałam, że powinnam zawsze sama sobie ze wszystkim radzić. Znaczy: kiedy jeszcze w to wierzyłam, bo przecież ja tego nie wymyśliłam…

Jak zwał, tak zwał – chodzi mi o to, że karnie stawiłam się do realizowania obowiązku edukacyjnego mojego młodszego syna i zabrałam się za historię. Bo od pierwszego dnia kwarantanny BB dostał wykaz tematów do samodzielnego (poczekajcie, nie mam siły się śmiać) opracowania podczas kwarantanny.

Pierwsze lekcje robiliśmy przez kilka dni. O ile w szkole puszczają im z takiej przyrody film, tu trzeba było przekopać Internet i sporządzić odpowiednie notatki. Z kolei historia (rozszerzona) wymagała pracy z podręcznikiem, uzupełnianej przez obrazowe anegdoty i odwoływanie się do obejrzanych kiedykolwiek filmów, w jakimkolwiek stopniu związanych z tematem, aż po teoretycznie odległe analogie. Piter zawsze mówi, że jest pod ogromnym wrażeniem tego, jak z BB robię lekcje, ale nie wydaje mi się, żeby nauczyciele podzielali jego zachwyt… Powiedzmy, że używam nieortodoksyjnych porównań i przedstawiam opinie niekoniecznie zgodne z oficjalną interpretacją…

Ale nie o tym chciałam… Otóż NIE DA SIĘ. Po prostu nie da się. Arystoteles jako ojciec systematyki świata przyrody mnie pokonał. Skłonna byłam odpuścić temat, ale… pominąć Linneusza?!?! Nie jestem osobą specjalnie wykształconą, ale na litość boską: ten człowiek stworzył podwaliny klasyfikacji roślin! Jak można niczego o nim nie wiedzieć?! A Darwin? Następny w kolejce… No błagam… Nie mieć pojęcia, o co do dziś kłócą się kreacjoniści i ewolucjoniści??? Ja rozumiem: podstawy. Ale chyba jest jakieś minimum, które współczesny człowiek powinien ogarniać? Nawet jeśli ma ZA.

Zanim skończyliśmy (przy pomocy Były sobie Ameryki*) z osadnikami i zajęliśmy się rewolucyjnymi skłonnościami Francuzów, okazało się, że podręcznik do angielskiego został w szkolnej szafce, uniemożliwiając wykonanie ćwiczeń. Pozostała nam wprawdzie prezentacja z wycieczki śladami Harrego, ale mój syn coraz bardziej wykazywał skłonność do zapisywania dyktowanej treści, a coraz mniejszą do samodzielnego myślenia. Nawet na poziomie basic.

Spowodowało to serię zgrzytów i protestów z obu stron, zakończoną gigantyczną awanturą, wynikającą z niechęci udzielenia samodzielnej odpowiedzi o mizoginizm w Lalce**.

Każdego dnia, o dziewiątej rano, BB loguje się do Librusa i pobiera kolejną partię zadań do opracowania.

Każdy dzień przybliża mnie do rozszerzonego samobójstwa lub zabójstwa w afekcie.

Nie wiem, co za idiota to wymyślił, ale Internet mówi, że wiele osób źle mu życzy. Coraz więcej. Zdecydowanie nie radziłabym nauczycielom myśleć o jakimkolwiek proteście jesienią, bo raczej nie mają co liczyć na poparcie społeczne…

Zespół Szkół Specjalnych
UWAGA!!!
Uczniowie, zajęcia w szkole zostały zawieszone, ale nie są to ferie. Tak jak inne szkoły w Polsce przechodzimy na pracę zdalną – przez pewien czas będziecie się uczyć w domu. Nauczyciele będą Wam przekazywać zadania do wykonania. Znajdziecie je na stronie internetowej szkoły w zakładce „Praca zdalna”. Wpisy będą aktualizowane na bieżąco, zaglądajcie często do zakładki „Praca zdalna” i na naszą stronę.

PAS.
Są granice ludzkiej wytrzymałości.

* Seria animowanych filmów.
**Prusa, oczywiście.

© 2020, Jo.. All rights reserved.