Lenistwo?

Ostatnio znowu nie mam weny. Do niczego.

Piter pociesza mnie, że to przesilenie wiosenne – bo ja jestem straszną druidką pod tym względem. Ale ja wiem, że to żadne przesilenie, tylko koszmarne lenistwo.

Nawet jeśli ratuję się powoływaniem na podstawowe definicje tocznia czy niedoczynności tarczycy, bazujące na takich określeniach, jak: stały spadek nastroju, ciągłe zmęczenie, wrażliwość na chłód, senność, mgła mózgowa, stany depresyjne czy obniżona motywacja.

Ja to wszystko wiem, ale gdzieś tam mi pika w głowie, że jakbym ruszyła dupę, to może jednak dałabym radę coś zrobić. Cokolwiek.

I ja się z tym zgadzam.

Tylko nie wiem, jak tę dupę ruszyć, kiedy muszę się zmuszać do oddychania.

© 2020, Jo.. All rights reserved.