Miesiąc wdzięczności

Moja wdzięczność z powodu końca miesiąca wdzięczności jest przeogromna!!!

Nie mam nic przeciw wdzięczności. Ani przeciwko znajdowaniu każdego dnia PLUSów. Celebrowaniu życia. Cieszenia się tym, co się ma. Ale codzienne analizowanie cud-mottów (tak sobie nazwałam te wszystkie nadmiernie entuzjastyczne wyjaśnienia, dlaczego wdzięczność jest ważna) mnie wykańczało.

Zatem miesiąc wdzięczności mamy szczęśliwie za sobą i teraz możemy spokojnie pisać sobie w dzienniczku: „Miły, rodzinny spacer. BB dostał czwóreczkę za tę cholerną pracę domową, nad którą siedzieliśmy cały weekend. Kuba miał dziś świetny humor. Piter przywiózł mi rano świeży chleb. Udało mi się zrobić na blogu odsyłacze (cholera! ja jednak jestem zdolna!). Piękny zachód słońca.”

Nie mam motta na marzec. Może coś mi się przyśni?

© 2020, Jo.. All rights reserved.