W poszukiwaniu zagubionych PLUSów.

Dopadł mnie wirus. Żadna chińszczyzna – po prostu ostry ból gardła i zawalone zatoki, czyli coś, co uwielbiam. Pasjami. Na dodatek Luna ignoruje zarówno kuwetę, jak i „specjalne krople zachęcające szczeniaczka do sikania w określonym miejscu”, co bez metafor oznacza latanie z papierowym ręcznikiem, chusteczkami do czyszczenia i mopem po całym dole. A, no i znowu nie śpię, męczę się nocami do świtu, a lekarze nie mają najmniejszego pojęcia, o co kaman.

Zapytacie, jak w takich warunkach można w ogóle myśleć o pozytywach… No to wam powiem.

1. Piter zrobił wczoraj świetnego łososia. W sumie łosoś zrobił się sam, ale rękami mego męża, dzięki czemu mogłam spokojnie zdychać, bez wyrzutów sumienia, że rodzina umrze z głodu.
2. Luna sika tylko na dole, bo nie wchodzi po schodach. Jedno piętro do sprzątania. Phi. O czym my tu…
3. Od wczoraj oklejam się LifeWave i efekt jest taki, że mogę już przełykać. No jeśli to nie jest PLUS, to co niby nim jest???
4. Ela niespodziewanie podjęła nas dziś pączkami. Rozumiecie: Najlepszymi Pączkami Na Świecie. No pliiizzzz… PLUS taki, że hej!
5. Słońce świeci.
6. Przypadkiem zajrzałam do sklepu, do którego nie zaglądam. I znalazłam tam… niemal identyczny z moimi wyobrażeniami planerek!!!
7. Jutro Dzień Pizzy. Dziś jedliśmy pieczonego kurczaka i coleslaw.
8. W ogóle nie mam problemu z tym, że nie wolno mi pić MP… Aż dziwne…
9. Moje łóżko jest bardzo wygodne.
10. Mam kupę książek do przeczytania…

No i co?! Da się???

© 2020, Jo.. All rights reserved.