Koncert.

Przyznam bez bicia: to ja wymyśliłam gitarę dla BlueBoya. Nie że dziecko chodziło i truło miesiącami, że chce być drugim Stingiem, nic z tych rzeczy. Wymyśliłam gitarę, bo na pianino nie mamy miejsca. A muzykoterapia bywa niezwykle pomocna przy ASD.

BB podszedł do tematu bez entuzjazmu, zwłaszcza że jego ojciec wielokrotnie podważał sens tych lekcji, jako że BlueBoya trzeba do ćwiczenia zaganiać bacikiem, a nierzadko w atmosferze wielkiego focha. Ja jednak jestem uparta, bo czas poświęcony na szarpanie drutów, jest czasem ukradzionym konsoli, dvd i skrolowaniu smartfona. Jest ćwiczeniem koncentracji i skupienia się na jednej czynności (innej niż klikanie w sterownik od Xboxa). Poza tym muzyka uruchamia połączenia neuronowe w mózgu i (co wiadomo od wieków) działa terapeutycznie. Zatem nie ma alternatywy: do końca szkoły BB ćwiczy gitarę, a jego ojciec za to płaci. Czy tego chcą, czy nie. Dyskusja ze mną na ten temat nie ma większego sensu.

Dziś był koncert na koniec semestru. To był drugi publiczny występ BlueBoya. Moim zdaniem poszło mu świetnie. Zwłaszcza, że temat sam wybierał, a potem ćwiczył z nauczycielem, jak by tu to zagrać.

Natomiast Jakub zaskoczył nas cierpliwością, bo nie tylko nie poruszył sprawy zamkniętej w soboty kawiarni, ale wytrzymał cały koncert, a na koniec powiedział, że nie było nudno.

Tak, wiem, że dekoracje są z Dnia Babci i Dziadka. Nie umiałam wykadrować tak, żeby ich nie było widać 😀
Poza tym BB kocha swoje Babcie i Dziadków, więc jest OK.

© 2020, Jo.. All rights reserved.